Silesia Półmaraton – tu wszystko się zaczęło

Silesia Półmaraton

Moja przygoda z bieganiem zaczęła się zupełnie niewinnie i w zasadzie można powiedzieć, że całkiem przypadkowo. Pewnego jesiennego wieczoru w listopadzie 2012 roku wyszedłem na wieczorną przebieżkę. Nie biegałem praktycznie wcale przez kilkanaście lat, więc sam byłem ciekaw jak mi pójdzie.

Ku mojemu zdziwieniu, udało mi się przebiec niecałe 4 km bez zatrzymywania się 🙂 Uznałem to za sukces, bo z racji siedzącego trybu pracy i braku innych aktywności ruchowych byłem przekonany, że nie przebiegnę nawet kilometra. Okazało się  jednak, że nie jest ze mną tak źle, więc postanowiłem kontynuować wieczorne bieganie na zasadzie – zobaczymy kiedy mi się znudzi.

Z czasem udawało mi pokonywać coraz dłuższe odcinki bez przystanków, co bardzo pozytywnie wpływało na moją dalszą motywację. Po kilku tygodniach, na początku grudnia 2012 roku spontaniczny truchcik przerodził się w ponad 20km dystans, który pokonałem w zasadzie bez większych trudności. Nie liczył się czas, tylko fakt, że się udało. Wtedy uwierzyłem, że przebiegniecie półmaratonu jest w moim zasięgu i jeżeli trochę potrenuję przez zimę, to na wiosnę jest szansa spróbować sił w jakimś formalnym biegu.

Wiosenne przygotowania

Szybkie rozeznanie i okazało się, że w maju 2013 mamy w Katowicach Silesia Półmaraton, więc bez dużego zastanawiania – zapisuję się. Oczywiście, w trakcie zimy nie za bardzo chciało mi się trenować, a dodatkowo przed samym półmaratonem pojechałem na parę tygodni na jedną z azjatyckich wypraw, z której przez zmianę klimatu wróciłem z przeziębieniem… Do treningów wróciłem przed długim weekendem majowym, a po dwóch tygodniach udało się przebiec pierwszy półmaraton. Czas na mecie nie powalał, ale ważne było osiągnięcie mety. Patrząc z perspektywy czasu, to chyba był taki mały punkt zwrotny w moim życiu sportowym. Nigdy wcześniej nie brałem udziału w większych imprezach sportowych, a tym bardziej nie dostałem medalu za żadne osiągnięcia sportowe. A tu proszę, zaliczony półmaraton, medal za ukończenie na mecie, super fotki i sporo gratulacji na facebooku 🙂 W życiu jednak nigdy nie wiemy co nam jest pisane. Nigdy też bym się nie spodziewał, że to będzie preludium to wielu ciekawych projektów biegowych, w których będę brał udział.

Zostaw komentarz